Sport

Brazylijskie Jiu Jitsu

Mateusz Kosmaczewski498 views
Brazylijskie Jiu Jitsu

Brazylijskie Jiu Jitsu, przygoda, która stała się częścią mojego życia. Masz pewnie podobne doświadczenie, gdy zaczynasz angażować się w pewien projekt to nie zdajesz sobie sprawy na początku, jak bardzo wpłynie na Twoje życie. Niby tylko chcesz spróbować, sprawdzić jak temat wygląda od środka. Przychodzisz i testujesz, nie zauważasz, jak wiele czasu minęło, a Ty nadal trwasz.

Początek

Styczeń, zimowy wieczór, sala treningowa. Nasłuchałem się wiele od znajomych na temat Brazylijskiego Jiu Jitsu więc postanowiłem sprawdzić jak wyglądają zajęcia. Wcześniej trenowałem Muay Thai i jakoś trudno było mi uwierzyć, że walka w parterze może być dla mnie. 10 stycznia 2010 roku, data która stała się początkiem świetnej przygody.

Brazylijskie Jiu Jitsu to sztuka walki, która skoncentrowana jest na walce z jednym przeciwnikiem. Głównym celem jest sprowadzenie przeciwnika jak najszybciej do parteru i obezwładnienie go za pomocą dźwigni czy duszenia.

Wchodzisz na matę, gotowy do treningu, wszystko jest dla Ciebie nowe, trener, nowi koledzy, sam nie wiesz czego się spodziewać. Wiesz tylko, że lekko nie będzie, nasłuchałeś się wiele o treningach, ale masz świadomość tego, że jesteś dobrze przygotowany pod względem kondycyjnym, więc o wydolność się nie martwisz. Jak bardzo się myliłeś dowiadujesz się po pierwszych 15 min. Pot leje się strumieniami, gi robi się ciężkie, łapiesz powietrze w płuca, ile tylko zdołasz, a to dopiero początek. Trening mija, Ty jesteś coraz bardziej zmęczony, przekonanie, że masz mocną kondycje wyparowało, w zasadzie to dochodzisz do nowych wniosków, które nie są tak kolorowe.

Brazylijskie Jiu Jitsu – wytrwałość

Coś musiało być na rzeczy, że pomimo mocnego zajazdu, spodobało mi się. Wróciłem ponownie i zakosztowałem smaku porażki, byłem poddawany niezliczoną ilość razy, czułem się bezradnie, nic nie mogłem zrobić, mimo wysiłków, nie miałem argumentów by walczyć. Jednak za każdym razem wracałem i trenowałem. Uczyłem się pokory i robiłem co w mojej mocy, by moje umiejętności rosły. Im więcej porażek odnosiłem tym większa była moja motywacja, im częściej „klepałem” tym ciężej pracowałem. Z treningu na trening, nakręcałem się coraz bardziej, zajawka przeradzała się w pasję i styl życia. Na wszystko trzeba było czasu, wytrwałości i pokory. Tak mijał czas a ja trenowałem, dawałem z siebie wiele, często bywałem na macie łącząc obowiązki. Studiowałem, pracowałem i trenowałem.

Przychodząc pierwszy raz na trening nie sądziłem, że tak długo będę trenował. Dużą rolę w całym procesie miał trener jak i osoby, które były w klubie. Zawsze chcesz uczyć się od najlepszych, to miałem zapewnione.

Czas mija

Dzisiaj mija już 7 rok od kiedy zjawiłem się na pierwszym treningu. Gdy rozpocząłem treningi nie umiałem nic, na moich biodrach wisiał biały pas. Dzisiaj mimo wielu przeciwności nadal trenuje, jednak kolor pasa zmienił się na brązowy. Dzięki BJJ wykształciłem sobie wiele cech charakteru, moje ego w znaczący sposób zostało poskromione, podejście do życia też się zmieniło.

Czasami, może być tak, że porównujesz się z innymi osobami, przez co sam siebie ograniczasz, bo chcesz być tak jak oni, mieć te same umiejętności, najlepiej teraz, już. Musisz dać sobie czas, musisz regularnie trenować by osiągnąć poziom jaki chcesz. BJJ i każdy inny sport wymaga czasu, czasu byś doskonalił siebie.

Mateusz Kosmaczewski
Jestem trenerem, szkoleniowcem, motywatorem, mówcą. Mówią, że jestem psychologiem, że dobrze znam się na relacjach międzyludzkich, że jestem mentorem i autorytetem. Ekspertem w tym co robię. Ciągle młody, zawsze dziecko, radosny i pogodny, przepełniony pasją, ale też cyniczny i ironiczny. Introwertyk.