Sport

Maraton jest tylko początkiem

Mateusz Kosmaczewski400 views
Maraton jest tylko początkiem

Maraton jest dla wielu początkujących biegaczy marzeniem. Tym jedynym i najważniejszym celem, który się pojawia po paru miesiącach treningów. Cel ten ma to do siebie, że wydaje się prosty, a wiele osób po paru tygodniach biegania twierdzi, że „wie” jak się do niego przygotować. Zazwyczaj nie wiedzą, co to znaczy planowanie, okres przygotowawczy, metoda treningu i dieta, bo skąd mają to wiedzieć – a podobno wiedzą.

Maraton to nie jest zabawa (dla amatorów). Osoby zaawansowane natomiast odczują niesowitą radość „hasając” sobie przez 42 km, ale oni już mają doświadczenie i wiedzą, co to znaczy przebiec maraton. Początkujący niestety nie. Wspominam o tym, bo widzę osoby biegające, na co dzień. Podałem kontekst maratonu, ale ta sama zasada panuje w każdym biegu.

Świetnie, że ludzie biegają, ale szkoda, że nie myślą przy tym na „dłuższą metę”. Forsują się, bo już ma być wynik. Często zdarza mi się zaczepić przypadkowego biegacza i udzielić paru wskazówek, bo czasami nie mogę wytrzymać patrząc jak ktoś źle stawia kroki. Wiedzy odnośnie biegania nie brakuje, jest jej od groma wystarczy poszukać.

Opowiem Tobie historię

Każdy ma swój ukochany i niezapomniany bieg. To jest ten z gatunków ważnych, który stał się punktem przełomowym. Bieg gdzie pokonałeś wiele przeciwności i traktujesz ten wyczyn, jako „niemożliwe nie istnieje”. Tak to już jest, kiedy „dotknie” się nieba.

Maj 2014 roku przygotowania maratonu w Krakowie dobiegają końca. Pomyśleć, że jeszcze 6 miesięcy wcześniej lekarze nie dawali szans, abym mógł wrócić do biegania. Patrząc na okres przygotowań nie było lekko. Kartka papieru była moim przyjacielem. Cel rozbijany na drobne części i skrupulatnie zapisane poszczególne elementy na każdy miesiąc. Dodatkowo zmiany w diecie, która była moją zmorą.

Całość tak zrobiona, aby zrobić określony wynik. Chociaż sam start byłby sukcesem, ale chciałem i wiedziałem, że mogę więcej. Tydzień był rozplanowany na trzy jednostki treningowe – tylko bieg.

  1. Długie wybiegania – zawsze w weekend
  2.  Trening interwałowy
  3.  Trening siły biegowej

Dodatkowo bieganie wplatałem do swoich treningów BJJ. Zawsze na trening delikatnie truchtałem. Osobną częścią było wzmacnianie mięśni oraz rozciąganie. Tak w dużym uproszczeniu wyglądały przygotowania. Wytrwałość dyscyplina oraz wyciąganie wniosków – tej pracy nikt nie widział, bo jak ma zobaczyć? Większość myśli, że trzeba „kręcić” kilometry, a jest to tylko jeden z elementów – skutek dobrze zaplanowanych treningów i jakości ich wykonywania.

Magiczny moment

Uczucie jak stajesz na linii startu jest bezcenne. Tłum ludzi – wtedy ok 8tyś startujących. Atmosfera się udziela. Kiedy zapisywałem się na bieg celem było złamanie 3h 45 min. W momencie, gdy jechałem do Krakowa to czułem, że mogę pobiec na 3h 15min i zaatakować przy dobrych wiatrach 3h 10min. Taką też decyzję podjąłem.

Minęła dosłownie chwila i usłyszałem wystrzał, zacząłem biec…

Kiedy czujesz, że to jest ten dzień

Zazwyczaj najgorsze dla mnie jest pierwsze 5 kilometrów, dlaczego? Ponieważ łapie odpowiedni rytm. Jak uda mi się załapać odpowiednią częstotliwość to wiem, na co mnie stać. Dla mnie jest to weryfikacja i potrafię ocenić w tym czasie, na co mogę sobie pozwolić. Jeżeli znasz swój organizm i możliwości to taka ocena przychodzi naturalnie. Po prostu wiesz.

21 km przebiegłem szybko i praktycznie bez zmęczenia. To był moment, w którym postanowiłem zaatakować 3h 10min. Przyspieszałem z kilometra na kilometr. Niestety mięśnie łydek nie wytrzymały, jedna po drugiej odmawiały posłuszeństwa. Płuca natomiast znakomicie dawały sobie radę.

Kiedy łzy płyną z oczu z bólu i szczęścia

Koniec jest już bliski, maraton dobiega to punktu kulminującego. Ból nie opuszcza, ale mijasz linię mety. Patrzysz na zegar, a tam 3h 13 min i nawet nie wiesz, że płaczesz. Czy to z bólu, czy ze szczęścia? Nie ma znaczenia, czujesz jak łzy spływają po policzku, a „blacha” wisi na szyi, jej chłód odczuwany jest przez klatkę piersiową. Koniec, dokonałem niemożliwego. Mówili, że już nigdy nie będę biegał, a tymczasem wróciłem i ustanowiłem nową życiówkię.

Bez częstych wyścigów tracę podziw nad tym, ile potrafię, jeśli się zmuszę, a zarazem poczucie pokory. Zapominam, że wyścigi sprawiają, iż niemożliwe jest możliwe, a możliwe – niemożliwe. Tylko tutaj mogę biec szybciej, niż sądziłem, że potrafię, albo nie mogę przebiec dystansu, który robiłem tysiące razy. Każdy wyścig to pytanie, na które do ostatnich metrów nie znam odpowiedzi. Na tym polega pokusa wyścigów. Joe Henderson, „The Long Run Solution”

Maraton uczy pokory i punktuje głupotę

Głupich nie żal, podobno. Dla osoby, która chce zrobić wynik i „trenuje” od tak myśląc, że to wystarczy -to jest głupota. Pomijam, wątek czy osoba zrobiła sobie badania – bo, po co? Nadwago, brak odpowiedniego żywienia, profilaktyki itd. Punktować można w nieskończoność. Potem słyszy się o kontuzja urazach i nagle powstają teorie, że „asfalt niszczy kolana”. Boże widzisz i nie grzmisz. Po prostu olewane jest rozsądne i mądre podejście. Zawsze przygotowanie jest kluczem i nie ma znaczenia czy biegniesz na wynik czy tylko rekreacyjnie.

Jeżeli olewasz TRENING i mam tutaj na myśli, jakość jego wykonania i całe podejście do niego to nie licz na dobre wyniki. Ktoś mi kiedyś powiedział, że nie umiejętne uprawianie sportu prowadzi do kalectwa, zgadzam się z tym.

Przygotuj się

Wcześniej wspominałem, abyś zaczął szukać wiedzy. Pytaj ludzi, którzy biegają i mają wyniki ich wiedza oraz rady są bezcenne. Kup sobie książki i zacznij studiować, czytaj poradniki oraz artykuły, oglądaj filmiki – internet to źródło potężnej wiedzy. Skorzystaj z usług trenera, aby pomógł Tobie wprowadzić korekty i sprawdzić czy nie popełniasz błędów.

Po prostu się ucz!

Trening nie tylko fizyczny, mentalność jest kluczem

Głowa, musisz ją opanować. Systematyczność, dyscyplina, opanowanie wewnętrznego głosu, emocje… Nad wszystkim musisz pracować. Tak naprawdę Twoja psychika będzie kluczem. To ona zaważy o tym jak mocno się zaangażujesz, czy poradzisz sobie z trudnościami, które będą, to na zaważy na tym czy się poddasz w kluczowym momencie i najważniejsze to ona decyduje czy zwyciężysz.

Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy, że 98 procent mojego biegania nie ma w sobie nic pięknego: 2 procent radości, 98 procent poświęcenia. To przykre proporcje. Trzeba biec przez las w trzaskającym mrozie albo w żarze lejącym się z nieba i nabijać kolejne kilometry. Rob de Castella, sławny australijski długodystansowiec

 

Mateusz Kosmaczewski
Jestem trenerem, szkoleniowcem, motywatorem, mówcą. Mówią, że jestem psychologiem, że dobrze znam się na relacjach międzyludzkich, że jestem mentorem i autorytetem. Ekspertem w tym co robię. Ciągle młody, zawsze dziecko, radosny i pogodny, przepełniony pasją, ale też cyniczny i ironiczny. Introwertyk.