Marcowe okruszki

W ciągu ostatniego tygodniach w rozmowach z bardzo różnymi osobami powracała jedna myśl: „Strasznie długi był ten marzec”. Ano był, to prawda. Nie wiem, czy strasznie, bo dla mnie to była akurat długość całkiem przyjemna – taka wynikająca z wypełnienia sensowną i przyjemną treścią. Kiedy zamykam oczy i myślę o tym, jak ten miesiąc wyglądał, to widzę dużo słońca. Dużo spacerów i obserwacji przyrody, zmieniającej się dosłownie z dnia na dzień. I dużo, dużo działania, dobrego i sensownego. Tak jakbym obudziła się z zimowego snu, który trwał zdecydowanie dłużej niż tylko jedną zimę.