Joga poza matą – recenzja książki „Living the Sutras”
Zdarzyło się Wam sięgnąć po Jogasutry Patańdźalego? Mam nadzieję, że tak – albo że przynajmniej coś o nich słyszeliście :) Dla tych, którzy nie wiedzą, o co chodzi, albo nie są pewni, czy dobrze kojarzą: Jogasutry to najstarszy traktat jogi klasycznej, jego autorstwo przypisuje się Patańdźalemu, a jako datę powstania zwykle wskazuje się II wiek p.n.e. Obecne w tytule słowo sutry oznacza krótkie aforyzmy – traktat Patańdźalego składa się ze stu dziewięćdziesięciu pięciu takich aforyzmów, podzielonych na cztery księgi.
A czego dotyczą Jogasutry? Oczywiście – jogi :) Ale nie jogi rozumianej tylko jako praktyka fizyczna, lecz znacznie szerzej – jako system praktyk, który prowadzi nas do wyzwolenia.
Jogasutry, rzecz jasna, jak większość fundamentalnych tekstów filozoficznych czy religijnych obrosły w liczne komentarze. Kolejni interpretatorzy starali się przybliżyć zawarte w sutrach nauki kolejnym pokoleniom czytelników i przełożyć je na nowe realia –dzisiejsze życie w Stanach Zjednoczonych czy Europie wygląda przecież zupełnie inaczej niż w Indiach cztery tysiące lat temu.
Nie znam wielu współczesnych komentarzy do Jogasutr. Podobnie jak w innych dziedzinach, także tu mamy do czynienia z klęską obfitości: co i rusz można natrafić na kolejne publikacje, a ich wartość jest często trudna do ocenienia. Już dawno wyzbyłam się poczucia obowiązku, żeby zapoznawać się z nimi wszystkimi. Na szczęście dzięki mojej przyjaciółce wpadła mi w ręce książka, którą mogę Wam z czystym sumieniem polecić: Living the Sutras autorstwa Kelly DiNardo i Amy Pearce-Hayden.
Książka jest niewielka – tak jak niewielkie są w istocie same Jogasutry. Autorki skupiają się przede wszystkim na ich dwóch pierwszych księgach; dlatego że, jak same piszą, przedstawiają one powody podjęcia praktyki, teorię i same praktyki, które prowadzą nas do samopoznania, podczas gdy trzecia i czwarta skupiają się raczej na rezultatach.
Razem z DiNardo i Pearce-Hayden wędrujemy przez kolejne sutry. Poznajemy ich brzmienie w oryginale i w tłumaczeniu na angielski, a potem dostajemy komentarz czy wyjaśnienie. Wszystko jest napisane w bardzo prosty sposób, z perspektywy człowieka żyjącego współcześnie i mierzącego się z wyzwaniami, które stawia przed nami wszystkimi XXI wiek. Jednocześnie jednak autorki nie popadają w banał, nie spłycają znaczeń oryginalnego tekstu tak, by były łatwiej strawne dla zachodniego odbiorcy. Czytelnie i jasno tłumaczą, czym według Patańdźalego jest joga i jaki jest jej cel. Opisują jogiczną koncepcję umysłu i przeszkody, które mogą nam stanąć na drodze do samopoznania. Nieodłączną częścią książki – wcale nie mniej ważną od tekstu teoretycznego! – są ćwiczenia do samodzielnego wykonywania. Mają nam one pomóc jeszcze lepiej zrozumieć to, o czym czytamy, a przede wszystkim odnieść to do siebie i zaobserwować, jakie sfery naszego życia wymagają więcej naszej uwagi. Dzięki takiemu zabiegowi DiNardo i Pearce-Hayden wyraźnie pokazują, że Jogasutry są tekstem uniwersalnym, mającym zastosowanie także dzisiaj.
Książka jest wprawdzie po angielsku – jak zresztą zdecydowana większość sensownych książek o jodze – ale niech Was to nie odstraszy. Jeśli czujecie, że chcielibyście się trochę bardziej zagłębić w jogiczną filozofię, ale w sposób przyjazny – Living the Sutras to jeden z najlepszych wyborów na początek. Pokazuje, o co w tym wszystkim chodzi, porządkuje w głowie podstawowe informacje, a jednocześnie stanowi świetny punkt wyjścia do dalszych, bardziej pogłębionych studiów.