Wyjazd z jogą – co może nam dać?

Wyjazd z jogą – co może nam dać?

Chwilami mam wrażenie, że wszyscy organizują wyjazdy z jogą (ja też ;)). Nawet teraz, mimo pandemii, w internecie jest pełno ogłoszeń wyjazdów – w każdym możliwym terminie, w każdym możliwym miejscu i w każdym możliwym stylu jogi.

Ta popularność niewątpliwie z czegoś wynika. Jedni powiedzą, że z mody, inni, że z zapotrzebowania, co zresztą wcale się nie wyklucza. Żeby było jasne, nie widzę w tym nic złego. Może zabrzmi to niezbyt obiektywnie, ale zupełnie szczerze uważam, że wyjazd z jogą to jedna z fajniejszych opcji na krótki urlop poza miastem. Sama lubię z niej korzystać.

ogólne Miłośliwka 09-21 m (26 of 109).jpg

Bo u mnie od tego się właśnie zaczęło – od uczestnictwa w kilku różnych wyjazdach, organizowanych przez różne osoby. Doskonale pamiętam ten moment, w którym pomyślałam, że jeśli kiedyś uda mi się zostać nauczycielką jogi, to bardzo, bardzo bym chciała organizować też wyjazdy, żeby móc podzielić się tym superprzyjemnym doświadczeniem z innymi ludźmi. Zwłaszcza z takimi, dla których byłoby to coś zupełnie nowego i którzy niekoniecznie należą do domyślnej grupy odbiorców takich wydarzeń.

Oczywiście nie wszystkie wyjazdy z jogą to chill i relaks. Tak jak pisałam na początku, oferta jest na tyle szeroka, że da się w niej znaleźć właściwie wszystko, także wyjazdy, które swoim programem przypominają raczej obozy sportowe i zakładają głębokie wejście w praktykę na różnych jej poziomach. Niektórzy potrzebują takiego właśnie intensywnego doświadczenia. Niezależnie jednak od tego, czy wyjazd jest bardziej czy mniej intensywny, poświęcony wyłącznie praktyce jogi czy rozbudowany o dodatkowe warsztaty, każdy z nich ma pewien stały zestaw zalet.

ogólne Miłośliwka 09-21 m (17g of 109).jpg

Myślę, że najistotniejszą z nich jest zorganizowany czas wolny. To trochę tak jak na wycieczce klasowej albo wczasach z przewodnikiem, tylko że w jednym miejscu. Mamy szansę na kilka dni wyrwać się z codzienności, a w dodatku nie musimy się właściwie niczym przejmować. Ktoś za nas już ułożył plan dnia, zorganizował posiłki (często naprawdę pyszne!), wyznaczył czas wolny, który jest na tyle ograniczony, że wykorzystujemy go naprawdę dobrze – drzemiąc, czytając, spacerując albo rozmawiając ze starymi i z nowymi znajomymi, a miejsce, w którym przebywamy, ma klimat i znajduje się w pięknej okolicy... Jest idealnie :)

Oczywiście, zaletą jest także to, że wreszcie mamy czas na praktykę jogi. I że wchodzimy na matę codziennie, często dwa razy, a zdarza się, że jeszcze częściej. Większość osób, nawet praktykujących regularnie, zazwyczaj nie jest w stanie pozwolić sobie na coś takiego na co dzień. Na wyjeździe możemy zająć się swoim ciałem, poobserwować, jak nam jest z tak częstym wchodzeniem na matę, jakie myśli i emocje temu towarzyszą. Znam kilka historii o tym, że wyjazd z jogą zaowocował bardziej regularną praktyką po powrocie.

Bardzo ważny jest też aspekt społeczny. I jakkolwiek czasem się zdarza, że przyjeżdżamy same/sami, bo chcemy po prostu pobyć sobie w spokoju i ciszy, to jednak zwykle każdy taki wyjazd przynosi co najmniej kilka nowych znajomości. Dla mnie to jeden z najpiękniejszych momentów – kiedy patrzę na osoby siedzące przy wspólnym posiłku i słucham, jak rozmawiają, jak zawiązują się między nimi więzi, które później nie raz i nie dwa przenoszą się do codziennego życia jako relacje prywatne czy zawodowe. Powiedzmy sobie szczerze: jak często w dorosłym życiu zdarza nam się poznawać nowe osoby? Jest o to zdecydowanie trudniej niż w dzieciństwie, okresie dojrzewania czy na studiach. Wyjazdy z jogą to okazja do spotkań z ludźmi, także z kręgów, z którymi na co dzień nie mamy do czynienia, co daje nam szansę poszerzenia horyzontów.

ogólne Miłośliwka 09-21 m (103 of 109).jpg

To wszystko mam w głowie, kiedy organizuję swoje wyjazdy. Wybieram nieprzypadkowe miejsca. Mam zaufanego, najulubieńszego kucharza, który zazwyczaj nas karmi. Układając program, zawsze zostawiam w nim sporo powietrza, bo uważam, że to, czego większość z nas potrzebuje najbardziej, to odpoczynek. Zatrzymanie. Czas i przestrzeń na to, by poczytać, pospać albo porozmawiać, bez przesadnego nadwyrężania ciała – ale za to z możliwością nauczenia się czegoś nowego, nie tylko w temacie jogi :) Stąd na najbliższych organizowanych przeze mnie wydarzeniach znajdą się warsztaty oddechowe (nie w ujęciu jogowym), ale też aromaterapeutyczne czy ceramiczne. Ponieważ głęboko wierzę w to, że sen powinien znajdować się na samym szczycie listy naszych życiowych priorytetów, nie wyganiam nigdy nikogo z łóżka na poranną praktykę. Udział w zajęciach jest zawsze dobrowolny. Czasem wyspanie się to najlepsze, co możemy sobie ofiarować.

Jeśli po przeczytaniu tego tekstu czujecie się zachęceni do wzięcia udziału w takim wyjeździe – zróbcie to! Oczywiście bardzo zapraszam Was na moje wydarzenia, których w najbliższych miesiącach szykuje się sporo. Będzie mi przemiło Was gościć <3

PS I jeszcze jedna ważna rzecz. To nie jest tak, że wyjazdy z jogą są tylko dla osób już praktykujących. To także dobra okazja, by zacząć – w pięknym miejscu, we wspierającej grupie. Jeśli chcielibyście w ten właśnie sposób odkryć jogę dla siebie – tym bardziej zapraszam!

 
Trudna sztuka odpoczynku

Trudna sztuka odpoczynku

Próby i błędy – recenzja książki Bożeny Kowalkowskiej „Poza czasem”

Próby i błędy – recenzja książki Bożeny Kowalkowskiej „Poza czasem”

0